Czy Kevin Garnett zrobił coś złego? A może Charlie Villanueva? Spór o to trwa od wczoraj, kiedy skrzydówy Pistons zamieścił informację na swoim twitterze, że KG nazwał go "chorym na raka".
Zasiadając przed komputerem przed napisaniem tego tekstu miałem dziwne i mieszane uczucia. Z pomocą nie przyszedł mi nawet wpis do blogu Macieja Kwiatkowskiego, który wielbi talent KG i jego wypowiedź jest zdecydowanie subiektywna (ale czy nie po to tworzy się blogi?). Pomogli mi zaopiniowac całą sytuację za to dwaj byli i obecni trenerzy NBA - Jeff Van Gundy oraz George Karl.
Niewątpliwie Villanueva cierpi na przykrą chorobę łysienia plackowatego. Niewątpliwie poskarżył się też o fakcie żartu ze strony KG na portalu społecznościowym (jak zwał tak zwał) co nie jest do końca dobrym posunięciem.
A dlaczego? Bo przypomina to trochę przedszkole. Ileż było sytuacji, kiedy silniejszy i większy chłopak przezwał młodszego kolegę a ten czym prędzej pognał ze łzami w oczach do opiekunki wyjąc z daleka: "Plosę Pani, bo Majcin mnie pzezywa...". I powiem szczerze, że w taki sposób odbieram to, co zrobił gracz Detroit robiąc wpis z donosem do całego świata na Garnetta.
Karł mówi o przekroczeniu granicy przez Garnetta:
"To smutne. To przekroczenie granicy 'dobrego smaku'. Nie wiem, czy rak jest epidemią w naszym kraju, ale traktujemy to jako problem. Jest bardzo niebezpieczny dla życia każdego. Robienie sobie z tego żartów, to część uszczypliwej gadki niektórych ludzi, zawodników... Trzeba jednak umieć wykazać się odpowiedzialnością i wiedzieć, kiedy coś można powiedzieć, a kiedy nie powinno się tego robić. Zakładając, że ja i Kevin bylibyśmy bliskimi przyjaciółmi, prawdopodobnie zadzwoniłbym do niego i powiedział: "Nie sądzę, że to, co powiedziałeś było w porządku.' Wierzę jednak, że to rywalizacja jest przyczyną braku kontroli nad tym, co mówimy., a najczęściej bywa to pozbawione wszelkich zasad moralności. Czasami zachowujemy się jak dzieci, nawet my, trenerzy." (przytoczone z ZPP).
Van Gundy wtóruje mu, ale idzie o krok dalej w swoich zamyśleniach:
Zacznę od Villanuevy. Miał szansę zrobić coś z tym na placu gry.Powinien załatwić to od razu a nie czekać na okazję do wpisu w sieciach społecznościowych. Jestem pewien, że KG wstydzi się tego dzisiaj,a le postępowanie Charliego jest karygodne. Mógł to załatwić na wiele innych sposobów, czy to na parkiecie, czy poza nim jak już wybierał się do autobusu.Postępowanie obu jest złe, ale nie wolno pozwolić aby świat dowiadywał się o takich zajściach pierwszy.
Jak więc widać, zdania są podzielone. Osobiście jestem najbliżej zdania Van Gundy'ego, uważam czyn KG za przekroczenie pewnej granicy, a Villanuevy za zbyt pochopny i nieprzemyślany. Ciekawie może być za to w kolejnych spotkaniach z udziałem obu graczy, którzy grają na tych samych pozycjach i nie sądzę aby i kolejnym razem obeszło się bez utarczek słownych ze strony Garnetta. Szczególnie, że widać jak na dłoni, iż gracz ten ma jakiś problem ze sobą (kto widział jego starcie z Bogutem z ostatniej nocy, ten wie o czym mówię).
Ciekawie będzie także i w spotkaniach z innymi szydercami lubującymi się w trash-talku, czy KG wytrzyma, gdy ktoś jego zaatakuje?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz